Pokazywanie postów oznaczonych etykietą RescueTime. Pokaż wszystkie posty

Złodzieje czasu - czyli jak uchronić się przed tymi złymi stronami

Na początek wykres (poprzedni post - kliknij) będący dla mnie niemałym zaskoczeniem:
Nie jestem typem człowieka, który spędza cały dzień na facebooku, chwaląc się swoimi "osiągnięciami" i zdjęciami jeśli nie odnalazł jeszcze instagramu (linkami do instagramu jeśli już odnalazł). Jednak... Tyle czasu spędzonego na "fejsie"? Co jest?

W moim przypadku odpowiedź brzmi - chat. Był to dzień wyjątkowy (w sensie inny niż zwykle), bo przegadałem (przepisałem?) ze znajomą długo.
Ale kłamstwem byłoby powiedzenie, że tylko na tym zszedł mi czas. Kiedy czekałem na odpowiedź, przeglądałem sterty tego chłamu... Słaba silna wola...

Źle! Co z tym zrobić? Jeśli sam nie jestem w stanie siebie kontrolować, to potrzebuję pomocy. Jako, że od jakiegoś czasu jestem tak zwanym singlem, to nie ma kto mnie pilnować.
I tu Chrome Web Store przyszedł mi z pomocą. Dla niewtajemniczonych - jest to strona z rozszerzeniami do googlowej przeglądarki. Znalazłem tam narzędzie, którym jest StayFocused. I dodałem je do przeglądarki.

Ikonka wygląda tak:
Co to to robi? Blokuje nam złodziejskie strony po ustalonym przez nas czasie ich użytkowania.
Całość ustawia się klikając na nią, a potem tajemnicze "Settings". A prezentuje się ono następująco:
Tłumaczyć chyba nie trzeba. Ustawiamy po ilu minutach spędzonych na rozpraszających stronach mają być one zablokowane (do rozpoczęcia następnej doby). Ważna sprawa - czas nie jest liczony na stronę osobno tylko razem. Tak więc nie spędziemy 10 minut na "fejsie" i 10 na "tłicie". Ustalony przez nas czas jest całą dostępną pulą i to my decydujemy czy wolimy go spędzić na stronach facebooka czy tweetera.
Pojawia się tylko pytanie - jakie to są te rozpraszające strony?
Odpowiedź: to od nas zależy. Dla jednego facebook to rozrywka, dla drugiego praca, dla trzeciego całe życie...

Ustawiamy je w zakładce Blocked Sites (wybieramy ją z menu po lewej stronie) i w centralne pole tekstowe wpisujemy strony które nas rozpraszają. Klikamy Add Blocked Site(s) i voila od tej pory je blokujemy.
Na przykładzie widać facebooka, joemonster i youtube.


A co, jeśli jestem administratorem strony mojej firmy/zespołu/mojego ulubionego aktora? Dodajemy to do listy stron dozwolonych (Allowed Sites). Przykład poniżej - chcemy aby odliczało nam czas gdy jesteśmy na facebooku, ale nie kiedy oglądamy stronę "dupy" (nie sprawdziałem, ale głowę dam , że istnieje).

Narzędzie ma jeszcze masę opcji (cały szary pasek), z którymi warto się zapoznać. Ciekawym jest np. przycisk "nuklearny", ale tu już zachęcam do samodzielnych eksperymentów.

No dobrze, wszystko ładnie... Ale co z tymi wiadomościami. Czasem zdarzają się przecież dłuższe rozmowy na portalach, czatach, etc. To przecież nie gg gdzie możemy mieć do tego aplikację.
Błąd! Możemy, nawet powinniśmy. Wystarczy do tego klient (z ang. client :D) czatu. Coś jak gg. Tu już jest masa opcji. Ja używam pidgin'a - proste narzędzie, wymarzone do takich celów. Ale Ty możesz użyć czego Ci się podoba. Wujek google Twym doradcą: *klient *portal chat.

Od tej pory rescueTime pokazuje nam już nie facebooka, ale pidgina. Zwycięstwo? Nie wiem. Ale wiem, że 10 minut dziennie na rozpraszające strony ma mi wystarczać.




Zbadaj swoją produktywność!

Nie wyobrażam sobie, w jaki sposób można zbadać całkowicie swoją produktywność. Prawdopodobnie potrzeba byłoby kogoś zatrudnić na stanowisko takiego badacza, albo zastosować monitoring, który odróżnia bezczynność od pracy. Jako, że za obserwowanie (osobiście lub też przez monitoring) 24h na dobę kogokolwiek można dostać sądowy zakaz zbliżania się, ograniczę się jedynie do komputera.

A tu... Aplikacji bezwzględnie informujących nas o naszej bezproduktywności jest pełno... Od tych łatwiejszych w użyciu/automatycznych do tych przy których każde zadanie wiąże się z wpisaniem odpowiedniej komendy.

Przykładem aplikacji takie, w której nie trzeba się o nic specjalnie martwić jest RescueTime (Możesz pobrać stąd)

Dlaczego spośród mnogości podobnych aplikacji wybrałem do opisania właśnie RescueTime? Ponieważ z niego właśnie korzystam, ponieważ jest multiplatformowy, ponieważ jest dziecinnie prosty. I jest darmowy (a raczej ma darmową wersję).
Jestem szczęśliwym posiadaczem systemu operacyjnego nie-windows (i nie OS X - tak istnieją inne, np Fedora z której to korzystam) i to w dużej mierze zaważyło. Miało tu do powiedzenia dużo również moje lenistwo (nieodłączna cecha prokrastynata), ponieważ obsługi uczyć się nie trzeba. Instrukcja w skrócie: wejdź na stronę, zarejestruj się, ściągnij aplikacje, zainstaluj aplikację, odpal aplikację, wejdź na stronę i rozkoszuj się ładnymi grafami przedstawiającymi jak bardzo marnujesz czas.
Program ma również wersję płatną - premium. Wersja okrojona zdecydowanie starcza na moje potrzeby, jednak, jeśli zawodowo zajmujesz się czymś, co jest uznawane za rozrywkę, możesz mieć problem. Np jesteś youtuberem - wtedy mimo, że w pocie czoła umieszczasz nowe filmiki i użerasz się z "hejterami" w komentarzach, program potraktuje to jako rozrywkę. W wersji premium prawdopodobnie można to rozróżnić (można na pewno dokładniej rozróżniać adresy stron, więc np. youtube.com/mojkanal nie będzie już równy youtube.com/niemojkanal).
A tak wygląda przykładowy (niezbyt optymistyczny) wykres:

Dodatkowo w chrom'ie pojawia się taka użyteczna ikonka:

która po naciśnięciu rozwija się w skrócony opis naszej produktywności:



Warto ustawić sobie taką aplikację jako startującą "wraz z systemem". Tu się nie będę rozdrabniał, wpisz to hasło i google Ci pomoże.

A co jeśli ta aplikacja okaże się niewygodna w jakiś sposób? W jaki?! No ale niech będzie. Wtedy pozostają nam alternatywy: http://alternativeto.net/software/rescuetime/